wtorek, 7 marca 2017

Trochę prywaty - moje hobby!

Zauważyłam ostatnio, że moje posty na blogu idą 'seriami' - od jakiegoś czasu dominują przepisy, ale jeszcze jakiś czas temu miałam ochotę pisać o swoich zainteresowaniach, przemyśleniach, czasem wspomniałam o kosmetykach czy studiach. Nie jest to celowe, po prostu piszę o tym, co w danym czasie bardziej mnie interesuje czy dominuje w codziennym życiu.

Przeglądając starsze posty dotyczące innych kwestii niż jedzenie (nie wiem czy zauważyliście, ale na samej górze na blogu są różne działy, m.in. TRENING i ROZWÓJ, zapraszam!) stwierdziłam, że trochę mi ich brakuje. O ile głównym celem bloga jest testowanie prostych i niedrogich przepisów, to czasami chce mi się wpleść trochę prywaty. :) Według mnie jest to ciekawa odmiana, a i być może jakaś inspiracja dla innych. Sama lubię czytać posty i artykuły o różnej tematyce.

Od pewnego czasu rozwijam dwa nowe hobby - prowadzę Bullet Journal i robię własnoręczne kartki. :) Myślę, że o Bullet Journal wielu z Was już słyszało i obiecuję, że jeśli uda mi się go trochę dopracować, napiszę o tym osobny post i wspomnę, co się u mnie sprawdziło, a co nie.

Jeśli chodzi o kartki.. hmm, może to się jednym wydać dziwne i dziecinne? A może nie? Trudno powiedzieć. Od kiedy byłam mała, uwielbiałam zabawę z papierem, rysowanie, wycinanie, pisanie. Jestem ogromną fanką wszystkiego związanego z rękodziełem i uwielbiam dostawać kartki zrobione właśnie z myślą o mnie. A jako, że takich kartek dostaję w ciągu roku niewiele, są one jeszcze bardziej wyjątkowe.
Przeglądając portale, na których kobietki sprzedają swoje dzieła, jestem nimi po prostu zachwycona. I moje kartki po prostu się przy nich chowają. Ale nie od razu Kraków zbudowano, jak to się powiada. :)
Kiedy mi to minie? Właściwie to nie wiem. Od kiedy pamiętam, robiłam laurki rodzicom i dziadkom, teraz, jeśli mam okazję, robię również kartki najbliższym. Z roku na rok widzę różnicę i mam nadzieję, że kiedyś będą jeszcze ładniejsze.




Nie chcę zanudzać Was zdjęciami, bo nie każdemu może się to podobać. Dlatego jeśli cokolwiek Was ciekawi i chcielibyście śledzić moje poczynania, zapraszam na mojego bloga:

Trzymajcie się ciepło! :)

10 komentarzy:

  1. Z przyjemnością pooglądam Twoje kartki :) Bullet też bym przejrzała - kilka stron, to jak to sobie zorganizowałaś. Bardzo lubię oglądać takie rzeczy :) Sama nie mam do tego talentu, ale z przyjemnością oglądam prace innych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zrobię zdjęcia Bullet Journal, jak tylko zmotywuję do tego pana fotografa :P

      Usuń
  2. To dokładnie tak jak ja! Też robię kartki okolicznościowe, choć największą radochę sprawia mi tworzenie kartek na święta Bożego Narodzenia :) Dostałam nawet pod choinkę od brata Big Shot Machine do tłoczenia i wykrawania ciekawych motywów! I nagrzewnicę do heat embossingu! :D Z zagranicznych blogów śledzę kwersnerdesign i jennifermcguireink - są genialne w tym, co robią!
    Od dziecka lubię rysować i kolorować, choć nie robię tego perfekcyjnie :) A jak widzę kolorowe rzeczy (kartki papieru ułożone kolorami, kolorowe muliny, nawet farby na ściany....), to mi się oczy świecą :)
    A kartki śliczne! Używałaś folderów ze wzorami? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ci zazdroszczę Big Shot Machine!!! Marzy mi się od wielu miesięcy :) Też dostałam pod choinkę nagrzewnicę do heat embossingu,udało mi się skompletować już tusze i pudry, chciałabym dokupić kiedyś jeszcze więcej stempli :)
      Ja też śledzę te kobietki!!! Codziennie oglądam ich filmiki, nawet starsze :D I tak mi brakuje tego big shot'a! Od siebie polecam jeszcze Wplus9 Design :)
      Tak, używałam folderu i tuszy Distress Ink :)
      Nie spodziewałam się, że tak szybko znajdę bratnią duszę jeśli chodzi o kartki :D Jeśli masz ochotę pochwalić się swoimi dziełami, możesz napisać maila! :)

      Usuń
    2. Za 2 tygodnie będę w domu u rodziców, to coś wtedy wyślę - wszystkie skarby tam zostawiłam :D Super sprawa ta Big Shot Machine, ale wykrojniki sporo kosztują. Kupiłam miesiąc temu przez internet taki super za 30 zł chyba - Mikołaja z saniami i reniferami - mega! I kupiłam też właśnie biały puder i przezroczysty, a do tego tusz do embossingu :D Distress Inks mam w małej wersji, 5 kolorów - jakiś czerwony, żółty i 3 odcienie niebieskiego. Kupowałam w Australii, ale widziałam ostatnio w sklepie Paper Concept w Warszawie :) Stempli nie mam wiele - jeden komplet od Fiskars, świąteczne, ale małe. Do tego z Heydy jakieś takie z wzorami typu liście, róża, kropki i litery. Żałuję, że mam na to tak mało czasu :( Chciałabym mieć osobne biuro jak Kristina i do tego całą masę kartek, stempli, wykrojników, tuszy, mazaków i farb :D Dzięki Kristinie polubiłam się także z kredkami akwarelowymi i mam wielką radochę z ich używania :)

      Usuń
    3. Rozumiem, czekam z niecierpliwością, pochwal się!!! :)
      Właśnie to jest problem z Big Shot, że sama maszyna kosztuje, a potem te wszystkie 'dodatki'. Z drugiej strony jak się dobrze zastanowić, to wiele rzeczy będzie służyć na lata i przy odrobinie wyobraźni można stworzyć zupełnie inne rzeczy z jednego folderu. Zresztą Kristina i inne youtuberki często mnei o tym przekonują :D
      Też mam Distress mini, stempli mam właśnie malutko, chciałabym się zaopatrzeć w kilka kwiatowych wzorów i kilka napisów życzeniowych czy po prostu tekstów. Wszystkie rzeczy zamawiałam z internecie na polskich stronach, ale żałuję, że nie mam dostępu do tych amerykańskich typu SimonSays, tam dopiero można kupić cuda :)
      Oj tak, biuro jak Kristina to marzenie! Ja właśnie zaczęłam ostatnio się bawić farbami akwarelowymi dzięki niej. Chętnie podkradłabym jej trochę tych markerów typu Copic :D

      Usuń
    4. O tak, Copic Markers to moje marzenie :D Chociaż podejrzewam, że jakbym miała tyle kolorów i odcieni różnych tuszy i markerów, to nie mogłabym się zdecydować, których używać :P Właśnie, Simon Says to fajna firma i podejrzewam, że jak kiedyś będę w Stanach to "napadnę" na jakiś sklep z akcesoriami do cardmakingu i scrapbookingu :D
      Chciałam kiedyś wysłać kartkę do Mail Call u Kristiny (jak był temat z paskami), ale zrezygnowałam - i teraz zawiesiła ten cykl :(

      Ale taki ograniczony dostęp też pobudza kreatywność. Często zamiast pieczątek, rysuję jakieś rzeczy (lub kalkuję z gazet typu Mały Artysta), a potem maluję akwarelami i robię kontury cienkopisem :) Jak nie miałam tuszy, a zależało mi na kolorach, to mieszałam na palecie farby plakatowe i pędzelkiem nakładałam na stemple - choć wtedy nie można zostawiać ich na dłużej, żeby farba nie zaschła (tutaj patent od Kristiny: baby wipes :D). I też był super efekt :)

      Usuń
    5. Ooo zazdroszczę takiej możliwości! Nakupuj ile się da :D
      Właśnie ostatnio oglądałam jej ostatni filmik z tym Mail Call, ale może kiedyś znowu do tego wróci :)
      To prawda, pomysłów jest więcej :) Ale czasami mimo wszystko brakuje trochę sprzętu/materiałów. Mi się marzą takie 'wycięte' napisy, wyglądają bardzo elegancko :)
      Tak, baby wipes są moim ratunkiem :) Z YT nauczyłam się też jak zrobić własny 'antistatic tool' - puder dla bobasów wsypany do pończochy, działa idealnie!

      Usuń
    6. O, dzięki za ten tip z pudrem dla bobasów! Bo nic nie używałam i potem musiałam czyścić pędzlem :/ A nie każdy odciśnięty kształt (np. śnieżynki) da się oczyścić precyzyjnie.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...