piątek, 2 września 2016

Chodzę na siłownię! Czyli moje początki



Jest to dla mnie zupełna nowość i zabieram się za ten temat już od jakiegoś czasu. Jestem osobą, która preferuje ćwiczenia w domowym zaciszu, ewentualnie bieganie na zewnątrz. Nigdy nie miałam aż tak dużej potrzeby chodzenia na siłownię. Nie powiem, czasami mnie to kusiło, ale problemem były głównie finanse, mój introwertyzm i brak towarzystwa w tej przygodzie. Dlatego kiedy dostałam szansę chodzenia na siłownię w moim rodzinnym mieście, cieszyłam się i jednocześnie miałam wiele obaw. Ale przemogłam się i bardzo się z tego cieszę.

Siłownia, do której chodzę, jest dosyć mała, ale ma chyba wszystkie niezbędne sprzęty. Mówię chyba, bo z połowy nawet nie korzystałam ;) i może osoby bardziej w tym siedzące mają inne zdanie. Nie skłamię chyba, jeśli powiem, że karnet był naprawdę niedrogi - 60zł za 18 wejść, jak dla mnie w sam raz na okres wakacyjny.

Kto mnie namówił na tą przygodę? Moja mama :) Zmaga się z chorobą zwyrodnieniową stawów kolanowych i ortopeda zalecił jazdę na rowerze i basen. Jako, że rower i pływanie nie są jej najmocniejszą stroną, najwygodniej jest korzystać z roweru stacjonarnego. A że we dwie zawsze raźniej, łatwiej było się przemóc czy prosić kogoś o pomoc w sprawie ćwiczeń czy sprzętu.

Ćwiczenia: nie mam żadnego, ale to żadnego wcześniejszego doświadczenia z siłownią, dlatego przed pierwszą sesją przeszukałam chyba cały internet :) Swój trening zaczynam od bieżni, następnie rower stacjonarny - baaardzo fajnie rozgrzewa dodatkowo kolana. A później zaczynam zabawę z hantlami - trening ramion i nóg, wykonuję kilka ćwiczeń po 10 powtórzeń, 3-4 serie (chociaż ręce mam słabsze i zwykle wykonuję 2-3 serie, dopiero teraz widzę, jak słabsze mam lewe ramię). Później moja ulubiona część - brzuch - różnego rodzaju brzuszki na większość mięśni, do tego kilka ćwiczeń z piłką/hantlami, jeśli mam siłę - plank. Potem znowu bieżnia - lubię biegać, ostatnio mam opór z wyjściem na zewnątrz, dlatego na siłowni przebiegam ok. 5-6 km. Na koniec rozciąganie. Jeśli mam dobry dzień, wszystko idzie bardzo sprawnie i całość zajmuje ok. godziny. Miewam dni, kiedy wykonam mniej serii albo coś pominę. Zawsze jest jednak rozgrzewka i rozciąganie :)

Moja opinia: to, co piszę, bazuję tylko na półtora-miesięcznym chodzeniu. Ogólnie jestem bardzo zadowolona :) Może niektórzy skrytykują mnie, że używam tylko hantli, ale w domu nie mam takiego wyboru i mogę skorzystać z różnych wag. Korzystałam z kilku maszyn i również je włączam do treningu. Może gdybym miała jakiegoś doświadczonego towarzysza, odważyłabym się na inne maszyny czy sztangę, ale jak na początek korzystam z tego, czego potrafię :)
Odnośnie ludzi - na internecie często opisywane są różne typy ludzi na siłowni - i z tym się zgadzam, różnorodność jest ogromna, a czasami nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać :) Ale o tym napiszę w oddzielnym poście. Jestem jednak bardzo zadowolona z osób pracujących tam na stałe - są bardzo pomocni, zawsze wytłumaczą jak korzystać ze sprzętu, pokażą, co robisz źle. Wystarczy jedynie poprosić, czego na początku się bałam, żeby nie zrobić z siebie błazna. Ale jak mówi moja babcia - koniec języka za przewodnika ;) I dzięki temu przynajmniej nie zrobi się sobie krzywdy.
Jedyne, co bardzo mi przeszkadza, to fakt, w mojej lokalnej siłowni nie ma np. dozowników z płynem do dezynfekcji i niestety nie wszyscy przynoszą swoje ręczniki i sprzątają po sobie. Wiem, że dozowniki i ręczniki papierowe są często w tych lepszych miejscach, ale domowy ręcznik naprawdę nie kosztuje i powinniśmy się szanować i wytrzeć po sobie sprzęt, bo to naprawdę odrzuca.. Całe szczęście większość osób, z którymi się spotkałam na miejscu, zna te podstawowe zasady.

Czy będę korzystała nadal z siłowni? Chciałabym. Ale raczej moja przygoda zakończy się na razie we wrześniu, do końca wakacji. W moim mieście akademickim jest mnóstwo siłowni, ale karnety są bardzo drogie, nie mam możliwości na takie miesięczne wydatki. Inny 'problem' to czas. Obecnie dojście na siłownię, trening, ogarnięcie się i powrót zajmują mi ok. 2 godzin. Aktualnie będę na ostatnim roku studiów i muszę się porządnie przyłożyć, a takie 2 godziny to dla mnie cenny czas. Ćwicząc w domu, mogłabym w tym czasie poćwiczyć, wziąć prysznic i przygotować nawet obiad na następny dzień czy kolację :)

Cieszę się, że mam okazję korzystać z siłowni. Gdyby nie mama, pewnie nadal bym się nie odważyła. A dzięki temu i jej, i mi poprawiła się nieco kondycja. Do tego czasami wyskakuję na basen, przez co dodatkowo czuję się o wiele lepiej. W czasie roku akademickiego raczej będę ćwiczyła w domowym zaciszu, ale na pewno niedługo dokupię sobie kolejny karnet (jest on ważny cały rok), aby korzystać w czasie powrotów do domu.
Na siłownię chodzę dopiero od półtora miesiąca, ale teraz naprawdę rozumiem osoby, które są tam bywalcami - można się nieźle napocić, a endorfiny aż buzują :)

22 komentarze:

  1. Grunt to dostosować ćwiczenia ich styl, tryb tych ćwiczeń i miejsce do swoich potrzeb :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Także preferuję ćwiczenie w domu ze względu na komfort - właśnie nie tracę czasu na dojazdy i inne takie bzdety :) Mam 3 pary hantli (5 kg, 3 kg, 1,5 kg) i jedne obciążniki na kostki (0,75 kg) oraz matę, w domu rodzinnym dodatkowo rowerek stacjonarny - do tego Internet i dobry trening zrobiony :) Ale na drugim semestrze chodziłam na siłownię w ramach zajęć wf - baaardzo mi się podobało, głównie korzystałam z maszyn (właśnie na górną partię ciała - bo to mój słaby punkt; kolejny to brzuch, a nogi mam najmocniejsze). Jednak wiadomo, akademicka siłownia jest uboga i bieżni tam nie ma (nad czym nie specjalnie ubolewam, bo średnio lubię biegać i jeśli to robię - to na dworze :)). Dobrze, że miałaś możliwość poznać inne aktywności. Ja w te wakacje odkryłam fitness na trampolinach (jeszcze przede mną 2 zajęcia, zanim wrócę do Warszawy na studia) i raz byłam na profesjonalnych zajęciach jogi (dzięki czemu wiem, jak marne są moje domowe wygibasy i dałam sobie z nimi spokój :P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uu trampoliny to chyba fajna sprawa, widziałam kilka filmów z ćwiczeniami i sama chętnie bym wypróbowała :) Byłam też kilka razy na prawdziwej jodze i rzeczywiście widziałam błędy, które robię w domu. Chciałam chodzić regularnie, ale szkoła, która mnie interesuje, jest niesamowicie droga :)
      Też mam w domu dwie maty, hantelki, ale tylko 0,5 i 1kg, przydałyby mi się jeszcze 2-3kg (czasami zastępuję je butelkami wody czy książką, ale wiadomo, że są mniej wygodne). Ostatnio dokupiłam taśmy i bloczek do jogi, potrzebuję tylko czasu i mogę wykonać dużo ćwiczeń :D

      Usuń
    2. O właśnie, myślałam jeszcze o taśmach do jogi, bo świetnie by mi pomogły w rozciąganiu. I o wałku takim pod kręgosłup (od siedzenia na uczelni niesamowicie mnie boli :().
      A trampoliny to świetna zabawa i trening w jednym - za pierwszym razem miałam po zajęciach nogi jak z galarety, a w trakcie ćwiczeń tego nie czułam :) Niesamowicie mocno oddziałuje się na mięśnie głębokie brzucha (żeby utrzymać równowagę) i nie obciąża się stawów :)

      Usuń
    3. Ja kupiłam swoje w Biedronce aż za 3zł :) Jeszcze nie próbowałam, ale chłopak czasami używa do rozciągania po bieganiu :) Wałek też mi się marzy, taki z wypustkami, również mam problemy z kręgosłupem, a taki dobrze działa i na plecy, i na nogi.
      Ale mnie kusisz tą trampoliną :) Świetna sprawa, szczególnie, że taki trening działa na tyle partii ciała :)

      Usuń
  3. Super, że w końcu się przekonałaś! Masz fajny trening, jest różnorodny i trenujesz na nim wiele różnych rzeczy- są ćwiczenia siłowe, funkcjonalne i aeroby. Co do używania samych hantli- jak dla mnie super, maszyny tak naprawdę nie są do niczego potrzebne i potrafią bardzo ograniczyć ruch. Przekonaj się jeszcze do sztangi- przysiady, martwe ciągi, wiosłowanie, wyciskanie żołnierskie :)I powodzenia w dalszych treningach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martwy ciąg robię na razie z hantlami i czuję efekty :D Na pewno kiedyś zabiorę się za sztangę, jak nie teraz do końca września, to w przyszłości, jeśli będę miała jeszcze okazję chodzić na siłownię :) trzymaj kciuki!

      Usuń
    2. Ze sztangą jest wygodniej jeżeli chodzi o martwy :) Ale z hantlami świetnie wchodzi wersja na prostych nogach kiedy pod palce stóp wkładasz sobie talerz. Wtedy maksymalnie rozciągasz mięśnie dwugłowe :) Trzymam kciuki, daj znać z postępów

      Usuń
    3. O kurczę, dzięki za takie informacje, nie miałam o tym pojęcia :)

      Usuń
  4. Ja się jednak boję iść na siłownię :/ Trochę chyba jestem jeszcze za młoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siłownia nie ma limitu wiekowego :) Ale rozumiem Twój strach, bo mam 25 lat, a niesamowicie się denerwowałam i miałam ogromny opór. Mi pomogło właśnie towarzystwo - moja mama. Ona ćwiczy sobie zupełnie inne rzeczy, ale sam fakt, że masz z kim iść, od razu sprawia, że nie boisz się też prosić o pomoc innych ćwiczących :)

      Usuń
  5. Ja bardzo chcę iść na siłownię i związać się z nią na dłużej ☺ jednak na razie trochę się zablokowałam, wiec jak to tylko będzie możliwe to lecę ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam z bieganiem na zewnątrz :) coś się zablokowałam i dzisiaj po ponad pół roku idę pobiegać poza bieżnią :) Trzymam kciuki!!!

      Usuń
  6. Fajnie, że w końcu Ci się udało pójść na siłownię i spróbować czegoś innego :) Kiedyś sama chodziłam, później głównie dla bieżni, ponieważ miałam takie zalecenie od fizjoterapeuty, żeby wzmacniać kolano. Najczęściej jednak wolę wykonać trening w domu, ze względu właśnie na dojazdy itd. Szczególnie, że od Pawła dostałam kiedyś zestaw hantli z obciążeniami do 10 kg każda :)
    Może w miejscowości, w której studiujesz uda Ci się znaleźć jakąś małą kameralną siłownie. Wiem, że takie "garażowe" miejsca są np. we Wrocławiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej okolicy niestety takich nie ma, są bardziej profesjonalne, a przez to droższe. Ale nie przejmuję się tym, bo po latach sama wiem, że jeśli jestem zmotywowana, to i w domu sobie bez problemu poradzę :) Ja też chyba dostanę w spadku od chłopaka zestaw hantli, więc mój problem się rozwiąże :)
      Najważniejsze to próbować czegoś nowego, jestem pozytywnie zaskoczona i nastawiona :)

      Usuń
  7. Oo nie, na siłowni byłam w środę i to mój pierwszy i ostatni raz :) zdecydowanie wole ćwiczyć w domku :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I love the post! Thanks for sharing:)

    irenethayer.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem zdecydowanie typem osoby, która lubi ćwiczyć w domu. W tedy mogę dostosować kiedy i jak długi trening zrobić nie tracąc czasu na dojście i powrót z siłowni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, ale nie żałuję, że skorzystałam z tej okazji :)

      Usuń
  10. ja zaczynam teraz z tym planem przed sezonem bikini ;) myślicie, ze się sprawdzi?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...