czwartek, 4 sierpnia 2016

Podniebne opowieści + recenzja butów trekkingowych Quechua

Kilka dni temu wróciłam z gór i muszę przyznać, że Polska jest naprawdę piękna :) Nasz wyjazd uwzględniał przede wszystkim chodzenie po górach, ale ze względu na kilka deszczowych dni, mieliśmy też okazję zwiedzić Zakopane.


Łącznie przeszliśmy ponad 100 km, z czego jestem niesamowicie dumna, bo nie spodziewałam się takiego wyniku. Zobaczyliśmy i zdobyliśmy: Gęsią Szyję x 2, Psią Trawkę, Rusinową Polanę, Halę Gąsienicową, Czarny Staw Gąsienicowy, Morskie Oko, Czarny Staw, Dolinę Pięciu Stawów.. Oczywiście te bardziej znane szlaki były bardziej zatłoczone, ale nie było tak strasznie, jak się tego spodziewałam.  Były ciężkie momenty, a nawet chwile zgrozy kiedy w Dolinie Pięciu Stawów złapała nas burza i musieliśmy bardzo szybko zejść całą drogę w dół, nie widząc niczego w promieniu dwóch metrów.. Ale i tak było wspaniale!



Pamiętacie, jak w ostatnim poście The Fitness Routine wspominałam o nowych butach trekkingowych? Myślę, że po przejściu w nich tylu kilometrów warto napisać krótką recenzję, może się komuś przyda :)




Zacznę od tego, że buty są za kostkę i bałam się, że mogą ją obcierać, szczególnie po dłuższym chodzeniu. Na szczęście materiał w tym miejscu jest bardzo miękki i nic nie drapie, dodatkowo kostka jest dobrze ustabilizowana. Trzeba jednak pamiętać, aby za mocno nie związywać sznurówek :)
Wkładka jest również miękka, nie przesuwa się i jeśli jest dobrze dobrany rozmiar buta, nic się nie obciera, nawet po 20 kilometrach chodzenia bez przerwy. I druga najważniejsza sprawa - buty się nie ślizgają. Miałam okazję prawie zbiegać z gór w deszczu, gdzie kamienie robiły się naprawdę śliskie i nie było żadnego problemu. Tylko dwa razy mocno się potknęłam, ale nie wynikało to z kamieni, tylko z faktu, że mam dwie lewe nogi ;)
Jedyną wadą, która rzuciła mi się w oczy to przemakalność. Na górze buta jest siateczka i w przypadku mocnej ulewy woda po prostu przenika do środka. Ja akurat musiałam iść kilkanaście kilometrów w ulewie i miałam dużo wody w butach :) Ale myślę, że gdyby to był tylko krótki deszcz, stopy byłyby suche.

Tyle mogę napisać o moich butach trekkingowych, kupiłam je w Decathlonie za 70zł i jak na taką cenę jestem BARDZO zadowolona. Szczególnie, że nie miałam żadnego odcisku i otarcia. Nie mam porównania z innymi butami, więc ciężko stwierdzić, czy są naprawdę dobre, czy bywają i lepsze, ale uważam, że była to dobra inwestycja.


Niedługo chciałabym jeszcze dodać post o przekąskach, które polecam na długą podróż, szczególnie jeśli (tak jak my) musicie przejechać całą Polskę :) A póki co zostawiam Was z pięknymi zdjęciami z naszych Tatr, wykonanych przez mojego chłopaka - przy okazji zapraszam Was na jego instagrama!





3 komentarze:

  1. pięknie <3 kocham góry.
    gratuluję dystansu. 100 km po górach to ładny wyczyn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super artykuł buty są najważniejszym elementem w górach.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...