piątek, 25 września 2015

STUDENT'S LIFE: Zapasy na nowy rok akademicki

Kolejny rok studiów przede mną, od poniedziałku mam zajęcia, trzeba się przygotować na nowy rok i uzupełnić lodówkę. :)

W tym roku babcia przygotowała mi kilka porcji lecza. Od siebie zrobiłam też chilli con carne we własnej wersji - fasolę zastąpiłam soczewicą. Wszystkie torebeczki wsadzę do zamrażarki i będą czekały na lepsze czasy :)



Przy okazji zaopatrzyłam się w dwa opakowania makaronu i płatki owsiane. Z Hiszpanii przywiozłam przyprawy - wędzoną paprykę w proszku i całą papryczkę, która przyda się do dań jednogarnkowych.




Od babci dostałam też miód z mniszka lekarskiego, własnoręcznie robiony - mój absolutny hit tej jesieni i zimy. Jeśli macie okazję go spróbować lub zrobić, naprawdę polecam :)


Oprócz tego, jak co roku, dostałam od rodziców zapas aloesu do picia - od września jego picie jest codziennym rytuałem. A gdy wrócę z powrotem na studia, zaczynam także picie wody z cytryną i miodem na poprawę odporności.


Mam już na stancji zapasy kaszy jaglanej i gryczanej, mnóstwo przypraw, do tego zaopatrzyłam się w pyszne superfood. Przekąski podczas nauki również się przydadzą - prażona ciecierzyca z Lidla jest dosyć dobra, a na pewno lepsza od chipsów. Masło orzechowe jest moim must have - idealne do owsianek czy świeżego jabłka.

Ubrania i kosmetyki spakowane, jedzenie prawie też, przydałoby się jeszcze pozytywne nastawienie i mniejsza tęsknota do bliskich. Miałam jedne z najlepszych wakacji w życiu, odpoczęłam ile mogłam, teraz trzeba zebrać się do nauki. :)

A jak u Was przygotowania na nowy rok akademicki? Też robicie jakieś zapasy? :)

23 komentarze:

  1. W życiu bym nie pomyślała o zapasach na nowy rok akademicki ;D Nieźle się przygotowałaś, spryciula ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co roku tak robię - dzięki temu mogę trochę zaoszczędzić i odłożyć na wakacje :)

      Usuń
  2. Ja też już zbieram jedzonko na nowy rok akademicki :) Grunt żeby na samym początku coś już mieć i nie kupować wszystkich potrzebnych rzeczy za jednym zamachem, bo to spory wydatek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże kocham miód z mniszka, moja babcia też robiła. Podziwiam za to babcie i wszystkich, którzy podejmą się tego zadania, bo zbieranie płatków mniszka na miód przypomina mi zabawę w Kopciuszka. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zbieranie płatków to duże wyzwanie :)

      Usuń
  4. Również gotuje większe porcje i mrożę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie szykuję się jakoś specjalnie na rok akademicki. I w wakacje i podczas roku akademickiego gotuję większość rzeczy sama i na bieżąco. Zawsze mam też lekki zapas kasz, płatków owsianych itd. Resztę kupuję wg potrzeb :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapasów nie robię, bo jem mikroporcje i nie lubie mrożonek :D Chociaż moja mama nie może tego przeżyć ;) Nie wiedziałam, że jest coś takiego jak aloes do picia, wow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest, często o nim wspominam :) Od kilku lat regularnie piję jesienią i zimą :)

      Usuń
  7. U mnie też zapasy. Kilka słoików domowych ogórków konserwowych, kilka słoików domowych powideł, no i miodek oczywiście też. ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam, jak moja mama szykowała takie ogrooomne zapasy dla moich sióstr parę lat temu ;) Takie słoiki to coś genialnego na zabiegane dni!

    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja mama też przygotowała mi zapasy, chociaż już skończyłam studia:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. ...ale wyprawka :) Extra! Achhh jak ja miło wspominam czas studiów :) ...korzystaj :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten przepis obala mit niedożywionego studenta :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Takiemu mrożonemu leczu nic się nie dzieje? Bo chyba będę robiła więcej i też będę mrozić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak napisał poniżej Łukasz - nic się nie dzieje :) Po ugotowaniu leczo trzeba trochę ostudzić, przenieść do torebeczek, poczekać aż się na spokojnie schłodzą i zamrozić. Jedyną różnicą po rozmrożeniu jest fakt, że trzeba dłużej redukować 'sos', bo jednak jest bardziej wodnisty. Ale w smaku nic się nie zmienia :)

      Usuń
  13. Wszystko zależy w jakim był stanie przed zamrożeniem i jak był przechowywany. Jeżeli po drodze nie pojawiły się żadne utrudnienia to nie ma co się obawiać.

    OdpowiedzUsuń
  14. O jaa.. Ty to masz dopiero zapasy :D mi się nigdy nie chciało wozić jedzenia przez prawie całą Polskę. Zresztą mrożone rzeczy i tak by nie przetrwały. Ale zazdroszczę, nie ma coo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam 170 km, dlatego mogłam sobie pozwolić, to prawda :) Ale słoiczki czasami byś mogła przewieźć :D

      Usuń
  15. U mnie również już zamrażalnik pełen pierogów i czeka na konsumpcję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiedziałam, że woda z cytryną i miodem poprawia odporność. Muszę zacząć praktykować :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...