wtorek, 14 lipca 2015

Wakacje - jak się zdrowo odżywiać?

Odpowiedzi na te pytanie jest mnóstwo. I gdziekolwiek się nie poszuka, każdy znajdzie sobie odpowiednie porady. Ja sama chciałabym dodać od siebie kilka rad, które być może pomogą się zorganizować.

Jeśli na wakacje zostajesz w domu, być może nie masz większego problemu. Można gotować zdrowsze posiłki nie tylko dla siebie, ale też dla rodziny. A jeśli rodzina nie chce jeść 'samej sałaty' (oczywiście żartuję, ale kilka razy spotkałam się już z takim określeniem), ich problem. Według mnie w domu ma się większą kontrolę nad wszystkim, szczególnie jeśli bardzo zależy Ci na utrzymaniu określonego limitu kalorycznego. Dodatkowo zawsze można znaleźć jakieś zajęcie - odkurzanie, mycie okien, wyjście na spacer z psem, trochę ruchu nam nie zaszkodzi. :)

Problemy przychodzą, gdy wyjeżdżamy np. na wczasy, gdzie większość posiłków zwykle jada się na mieście. A wiadomo, co się wtedy dzieje - wszędzie widzimy frytki, smażoną rybkę, gofry (!!!), a to baardzo kusi. :)

Moja rada?
Po pierwsze odpuść. Odpuść diety, restrykcje. Proszę, nie katuj się, bo najczęściej ten wyjazd jest jedynym w lato. Ja sama niestety nie raz zaciskałam zęby i mówiłam 'nie', bo przecież zjem więcej niż np. 1800kcal. Ale wydarzenia z ostatnich miesięcy pokazały mi, że naprawdę nie warto. Zresztą nie ma co ukrywać, zwykle więcej chodzimy, zwiedzamy czy pływamy, więc mamy prawo pozwolić sobie na tydzień rozpusty. :)



Jeśli jednak czujesz, że musisz trochę przystopować, może te rady Ci się przydadzą:
  • zjedz porządne śniadanie. Naprawdę porządne :) Jeśli od rana masz w planach byczenie się na plaży, z pełnym żołądkiem nie będziesz nawet czuł/a zapachu frytek czy zapiekanek.
  • na plażę czy zwiedzanie zabierz dużą ilość wody i własnego prowiantu. Osobiście polecam owoce - banany, bo są sycące, a brzoskwinie, morele czy truskawki, bo są orzeźwiające. Na plażę często zabieram arbuza. W takie gorące dni mam ochotę na coś lekkiego.
  • jeśli masz okazję przemycić w swoje posiłki trochę warzyw, to świetnie :) Bardzo lubię sałatki, są lekkie, a w najbliższe miesiące trzeba korzystać z pysznych pomidorów i ogórków.
  • a jeśli w Twojej wakacyjnej diecie królują cięższe dania - może odrobinkę zmniejsz porcję? W nagrodę za małą porcję frytek (a nie XL) zjedz kawałeczek ciasta do frappe :)


A jak Wy radzicie sobie z wakacyjnym szaleństwem? Piszcie w komentarzach, sama niedługo wyjeżdżam i potrzebuję dodatkowego wsparcia! :)

17 komentarzy:

  1. Ja sobie zawsze radzę, bo jem z głową, a ruchu na wakacjach nigdy nie zabraknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wyjeżdżam na prawie 2 tygodnie w góry, ale śpię u gospodyni która ma aneks kuchenny do dyspozycji dla turystów, więc na pewno będę sama coś robić a nie kupować na mieście. Jednak nie wykluczam np. lodów od czasu do czasu. Zresztą trzeba uzupełnić energię po wędrówce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak :) Nie można popadać w skrajność, czasami i obiad na mieście można zjeść spokojnie, bez wyrzutów sumienia, jeśli prawidłowo skomponujemy sobie posiłek :)
      Udanego wypoczynku!

      Usuń
  3. Zdrowa dieta to podstawa ;) No i dużo warzyw do każdego dania :) Owoce też ale warzyw to więcej:)

    Ja to tych malin przejeść nie mogę... jeszcze w ogrodzie mam do groma ;) A przepis na kotlety jest na blogu :)

    Co do filmu to kiedyś oglądałam "Jak ukraść księżyc" z Minionkami i mi sie nie podobało ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tych malinek :((
      Aj szkoda, że się nie spodobały Minionki :D

      Usuń
  4. jakoś tak długo już jem zdrowo, ze już nie umiem inaczej więc nosze pudełeczka :D

    OdpowiedzUsuń
  5. W wakacje jem dużo owoców i piję dużo wody z cytryną i lodem - dzięki niej wiem, że tak naprawdę nie jestem głodna, no i oczywiście smoothies!

    http://takeyourbaggage.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  6. szkoda wakacji na restrykcyjną dietę. ale też szkoda zdrowia dla kilku zachcianek. moim zdaniem trzeba znaleźć złoty środek. nawet kupując jedzenie na mieście można wybrać mniej lub bardziej zdrowy wariant. można również zastąpić przynajmniej częściowo gotowe posiłki owocami. latem jest ich mnóstwo, a z powodu upałów apetyt też jest mniejszy, więc powinno być spoko. i warto próbować regionalnych potraw. bez sensu np. jechać do zakopanego i zamiast oscypków stołować się w kfc (które mamy wszędzie indziej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w pełni, dobrze, że wspomniałaś na końcu o regionalnych daniach, zapomniałam o tym napisać :)
      Aż boli, jak czasami kolejki do McDonald's, KFC, itp. są dłuższe niż do jakiejś karczmy, gdzie czasami nawet i ceny są niższe :)

      Usuń
  7. Ja zwykle na wakacjach staram się wybierać tzw "mniejsze zło". Gdy rodzice wykupywali posiłki to śniadaniem się za bardzo nie przejmowałam, jadłam po prostu to co było, jakaś jajecznica czy kanapki, zawsze dało się wybrać coś w miarę zdrowego, gorzej z obiadkami, ale też starałam się omijać te najtłustsze potrawy i brać coś w miarę. Myślę, że wszystko da się przejść z głową, od jednego gofra czy loda dziennie nikt nie przytyje a na wakacje jedzie się raz w roku :) Godzinka spacerowania i można spać spokojnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) wszystko zależy od naszego nastawienia. A że na wyjazdach zwykle dużo się chodzi i zwiedza, nie ma co sobie żałować :)

      Usuń
  8. Na wakacjach wybieram mniejsze zło. Gdy jestem głodna a mam ochotę na lunch, a nie mam czasu aby stać w kolejce to idę do Carrefoura, Biedronki, Lidla lub Kauflanda i kupuję gotowe sushi za 12 zł. To naprawdę pyszny, w miarę tani lunch :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też lubię te sushi, cena nie jest najniższa, ale jedno opakowanie jak najbardziej wystarczy dla jednej osoby na obiad. Ostatnio próbowałam te z Kauflandu, podobno z Biedronki są średnie (opinia mojego chłopaka :D), a podobno pyszne jest też w Tesco :)

      Usuń
  9. Ja w zasadzie już z kilkuletniego przyzwyczajenia wybieram zdrowsze opcje. Jeśli jednak urzeknie mnie coś słodkiego, nie odmawiam sobie - przy podróżach uważam, że kulinarna strona odwiedzanego kraju jest równie ważna i znamienna, jak ta historyczno-turystyczna. Po prostu słucham mojego organizmu. Wiem kiedy chcę zjeść coś lekkiego i zdrowego, wiem kiedy mam ochotę na coś słodkiego... choć nie zawsze tak było, lata pracy nad zrozumieniem siebie i przede wszystkim - odrzucenie wszelkich diet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze przed wyjazdami muszę koniecznie dowiedzieć się, co dobrego mogę zjeść :) Wolę wydać te kilka euro więcej niż jeść kebaby :)
      Pięknie napisałaś w ostatnim zdaniu - dopiero posłuchanie własnego ciała i zapomnienie o tych dietach cud, pozwoli nam wyglądać i czuć się pięknie :)

      Usuń
  10. Ja też zwykle staram się wybierać zdrowsze opcje, czasem mi to nie do końca wychodzi, ale przecież to wakacje - jak sama napisałaś - to trzeba zaszaleć od czasu do czasu. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...