piątek, 1 maja 2015

Choroba Hashimoto - moje doświadczenia

Choruję na Hashimoto i związaną z nim niedoczynność tarczycy już od pięciu lat. Być może i dłużej, bo dopiero w wieku 18 lat zgłosiłam się z tym do endokrynologa. Moim jedynym większym objawem było okropne zmęczenie. Mogłam spać 10 godzin, a po pobudce nadal byłam nieprzytomna. Wszystko zwalałam na stres i matury, w końcu miałam spore plany i chciałam się porządnie przyłożyć. Ale matura minęła, przyszły wakacje, a wysypianie się i kawa nie pomagały. W końcu udałam się do kogo trzeba i wyszło to. I co? I nic!

Co jakiś czas czytam na portalach i blogach, że Hashimoto i niedoczynność to rzecz zła, niebezpieczna, że to one w bardzo dużym stopniu wpływają na tycie. Jest w tym trochę prawdy, ale bez przesady. Absolutnie zgadzam się z diagnostyką i objawami, ale nie obraźcie się - fakt otyłości nie można od razu zwalać na chorobę. :) Bo obrzęk komórek, a przyrost tkanki tłuszczowej to dwie inne rzeczy. Owszem, metabolizm może być spowolniony, ale nie musi - wszystko zależy od Was!

Przede wszystkim - dobry lekarz. Lekarz, który zleci Wam odpowiednie badania i da określoną dawkę leków. Czasem dobór trwa kilka miesięcy, u mnie to trwało pół roku i co jakiś czas się zmienia. Startowałam od 50 µg, później skoczyło do 100 µg, ale ostatecznie stanęło na 75. I oby jak najdłużej mieć taką dawkę. :)

Druga sprawa - spowolniony metabolizm można mieć nie tylko przez problemy z tarczycą. Wystarczy odpowiednie jedzenie i troszkę ruchu. Młoda osoba ma oczywiście więcej siły, ale codzienny szybki marsz, joga czy odrobinka cardio naprawdę mogą zdziałać cuda. :)
Wiem, że ta choroba to nie tylko problemy z wagą i wiąże się z innymi nieprzyjemnymi powikłaniami. Zdaję sobie w 1000% sprawę, co niesie ta przypadłość, ale chciałam skupić się na popularnym aspekcie, mianowicie tyciu. Po prostu za często czytam komentarze i posty, że ludzie nie mogą schudnąć, bo to na pewno przez Hashimoto. Nie - to przez nas samych. Dobry lekarz, dobra rada i samozaparcie.

Czy ktoś z Was również ma Hashimoto? Czekam na Wasze komentarze i opinie. Przepraszam, jeśli napisałam ten post zbyt ostro, ale czasami aż mnie boli jak czytam niektóre artykuły. :)

19 komentarzy:

  1. Mnie aż boli to, że odkąd schudłam dość sporo tak 15-20 kg to każdy kto mnie widzi, BOŻE JAK TY SCHUDŁAŚ, JA BYM TAK NIE UMIAŁA, wiesz mi jest ciężej, geny, choroba, tarczyca, wszystko.. Ludzie zwalają wszystko na geny albo choroby, albo brak czasu a nie widzą problemu w tym, że jedzą same syfy.. Dobrze, że ten post napisałaś ostro, bo jest w tym 100% prawdy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś mi wspomina o genach, to ciarki mnie przechodzą :) Chyba im chodzi o gen lenistwa :D

      Usuń
    2. I jeszcze "ciężkie kości" albo masywna budowa ciała, z którą pod żadnym wypadkiem nie da sie nic zrobić, bo to rodzinne .. :D

      Usuń
    3. O tak, ciężkie kości to mój faworyt :D

      Usuń
  2. Hashimoto nie mam tylko zwykłą niedoczynność. Zanim zaczęłam leczenie (a męczyłam się kilka lat nie wiedząc co mi jest) to chodziłam wiecznie zmęczona, śpiąca, problemy z koncentracją, już o wadze nie wspominając. Nigdy nie jadłam syfu a mimo to waga rosła. I strzela mnie jak słyszę teksty, że ktoś ma niedoczynność a nie może schudnąć. Ja się pozbyłam 30 kg. Wszystko się da, ale jak ktoś jest leniem i w zasadzie z góry zakłada że się nie uda i dieta to głodówka (no szczyt bzdur)... Jego wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to miałam na myśli pisząc ten post. Na początku wzrost masy ciała wynika zwykle z obrzęku komórek i ogólnie tkanek. Oczywiście po jakimś czasie dochodzi do zmian metabolizmu komórek i część z nich przechodzi na tryb oszczędzania. Ale naprawdę wymagane jest po prostu prawidłowe leczenie i podkręcenie metabolizmu odrobinką ruchu i dobrym jedzeniem. A później powoli wszystko wraca do normy :)

      Usuń
  3. Też mnie denerwuje zwalanie wszystkiego na choroby i geny, a nie ma przecież czegoś takiego jak gen otyłości... Fajnie, że jako osoba cierpiąca na tą chorobę o tym mówisz, bo kiedy wspomina o czymś takim osoba zdrowa to słyszy się 'tak, Ty nic nie wiesz, bo jesteś zdrowy'. Życzę Ci dużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W wakacje miałam sobie zbadać tarczycę, ale do tej pory się jeszcze nie wybrałam :D a czemu chciałam? Bo jak wracałam do domu, to jakaś kobieta siedząca ze mną w przedziale spytała się, czy nie mam przypadkiem niedoczynności tarczycy, bo nawet jeśli jeszcze nie mam to będę miała. Nie wiem, skąd u niej takie prorocze wizje, dziwnee..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zobaczyła lekko powiększoną tarczycę? Często jest lekko widoczna na szyi :) Zbadaj kiedyś z ciekawości TSH, fT3, fT4, anty-TPO :)

      Usuń
  5. ja mam niedoczynność tarczycy i dość długo miałam problemy z nadwagą. i teraz dopiero widzę, że to była tylko i wyłącznie moja wina: za mało ruchu, nieodpowiednia dieta i wmawianie sobie, że to wszystko przez chorobę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. niezwykle mnie ta choroba ciekawi, nie znam żadnej osoby z nią, ale dużo o tym czytam i zgadzam się z Tobą całkowicie

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie! Wszystko zależy od chęci i podejścia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam dwie dziewczyny chorujące jedna wygląda po prostu normalnie, bo zdrowo się odżywia i dba o kondycje, druga waży 150 kg i zjada paczkę chipsów na kolacje, ale jak z nią porozmawiasz to wszystko przez chorobę i geny :/ Ja trochę wkurzam się na inną rzecz, jestem dyslektyczką i okropnie mnie irytuje jak ktoś pisze, że robi błędy bo jest dyslektykiem. Dla mnie jest skończonym leniem, ja długo pracowałam nad tym żeby nie robić błędów i jak mi się jakiś trafi, to się tego wstydzę, bo to trochę brak szacunku do rozmówcy. Uff... no to się rozpisałam :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że poruszyłaś ten temat, gdyż jest mi bardzo bliski. W ostatnim czasie bardzo źle się czułam. Wracałam z pracy, prosto po niej szłam do łóżka, zasypiałam w ubraniu i tak spałam do rana. Czasem nie miałam siły wyjść z psem. Poza tym nie mogłam zrzucić wagi, który przez leki związane z inną dolegliwością, strasznie skoczyła w górę. Zrobiłam badania - no i okazało się, że mam niedoczynność tarczycy, zrobiłam usg, moja tarczyca jest miniaturowa :/ Pierwsza wizyta u lekarza - specjalisty - 15 maja i trochę się boję. Mam nadzieję, że dostanę takie leki, które mnie pobudzą i pozwolą poruszyć metabolizm :) Dziękuję za ten wpis !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się, lekarz przeprowadzi porządny wywiad, zrobi jeszcze raz usg i jeśli wszystko wskazywać na niedoczynność, to da Ci leki. Może za jakiś czas wymagana będzie korekta dawki, ale odczujesz różnicę :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...