piątek, 14 marca 2014

70. Upragniona, domowa kolacja :)

Dochodzę do wniosku, że ostatnia sesja egzaminacyjna to pikuś w porównaniu do tego, co przeżyłam przez ostatnie dwa tygodnie. :) Nareszcie mam kilka luźniejszych dni, więc od razu pojechałam do domu, żeby nie zwariować :)

Kanapki z chlebem razowym, rukolą, wędzonym łososiem, oliwkami i odrobiną mozarelli.

Na szczęście mimo tego ogromnego stresu, kontrolowałam moje jedzenie i sie odpłynęłam w świat czekoladek, chipsów i ciasteczek. Teraz już będzie trochę lżej, więc mogę znowu wrócić do ćwiczeń i biegania. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam po powrocie do domu to 8 km marszo-biegu, z czego jestem bardzo dumna, bo jeszcze nie zrobiłam tak długiej trasy! :) A jutro, jeśli pogoda jako tako dopisze, mam w planach rower. 

A co u Was? Mam nadzieję, że się jakoś trzymacie! ;)

6 komentarzy:

  1. Mniam, cudnaśne kanapki! <3 Ja sesję rozpykałam, 4,7 średnia i siema, witaj 6 semestrze. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest taka super pogoda,że nic nie zepsuje mojego nastroju! Roweru też nie zawaham się użyć. :D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, to się nie poddawać i nie szukać wymówek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiadomo- domowe kolacje najlepsze :P 8km- jestem pod wrażeniem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. StudentsKitchen: GRATULACJE! Nie powiem, ja miałam tylko jeden egzamin, ale prawdę mówiąc wyuczenie się 600 stron dało mi w kość :) A przez ostatnie dwa tygodnie miałam jeden przedmiot "zblokowany" i materiał z całego półrocza musiałam przerobić w 13 dni, więc mój organizm to odczuł :o
    Zdrowi w Łodzi i nie tylko... : Rower <3 Jak byłam w domu to pogoda niestety nie dopisała, ale i na rowerek przyjdzie czas :)
    Różowa Klara: 100% prawdy :)
    Ervisha: dziękuję :*
    Małpa: Dzięki, praktycznie końcówka to był marsz, ale cieszę się, że mimo wszystko wytrwałam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...