wtorek, 20 września 2016

Mięso mielone przez 3 dni? Pomysły na obiad i wykorzystanie mięsa

Kilka dni temu miałam plan na zrobienie pulpecików na obiad dla dwóch osób na dwa dni. Rozmroziłam mięso mielone i niestety stwierdziłam, ze z takiej ilości obiad będzie na 3-4 dni :D Jako, że nie powinno się już z powrotem zamrażać mięsa, musiałam wykombinować proste i szybkie obiady, które sprawią, że nie nie znudzi nam się jeden rodzaj mięsa.

Do wszystkich przepisów wykorzystałam 0,5kg mielonego mięsa z indyka oraz wszystkie składniki opisane poniżej w punkcie pierwszym. Do samych pulpetów wykorzystałam połowę mięsa, pozostałe do przepisu nr 3.

1. Pulpeciki z marchewką w sosie pomidorowym

Składniki:
  • mięso mielone,
  • 2 marchewki
  • 1 cebula
  • ząbek czosnku
  • przecier pomidorowy
  • jajko
  • sucha bułka namoczona w wodzie
  • sól, pieprz
  • bułka tarta
  • olej na patelnię
  • rosół lub kostka rosołowa
Do mięsa dodać: 1 marchewkę startą na drobnych oczkach, pół cebuli posiekanej w kostkę, jajko, bułkę i przyprawy. Wszystko wymieszać. Z połowy mięsa (druga połowa będzie wykorzystana do przepisu nr 3) uformować pulpeciki, obtoczyć w bułce tartej i podsmażyć w dużym garnku. Następnie zalać rosołem (lub wodą i dodać kostkę rosołową), dodać przecier pomidorowy, marchewkę pokrojoną w plastry, resztę cebuli pokrojoną w paski i posiekany czosnek, dusić przez ok. 30 minut.

Pulpeciki podawałam z pęczakiem. 
Zrobiłam tak, aby ilość kotletów starczyła na pierwszy i drugi dzień, w moim przypadku było ich 10.

2. Meatball sub, czyli kanapki z pulpecikami

Składniki na 2 osoby:
  • pulpeciki z przepisu nr 1
  • pozostały sos pomidorowy z przepisu nr 1
  • 1 bagietka lub 2 ciabaty
  • ser starty na grubych oczkach - ilość zależy od Was
  • odrobina oliwy - ok. 2 łyżek
Pulpeciki z sosem podgrzewamy. Bagietkę przekrawamy na pół i 'otwieramy' (ciabaty przekroić na pół) tak, aby jedna strona była zamknięta. Środek smarujemy odrobiną oliwy, nakładamy pulpeciki, polewamy sosem i posypujemy startym serem. Bułki przekładamy do naczynia żaroodpornego i całość zapiekamy przez ok. 5 minut w 180 stopniach, aż stopi się ser.

Nie mam zdjęcia tego dania, ale zachęcam do obejrzenia filmu, z którego skorzystałam. :)

3. Pizza z mięsem mielonym



Składniki:
  • spód do pizzy - wykorzystałam gotowe spody z Biedronki, z braku czasu i chęci przetestowania (w smaku są dobre, ale ciasto w ogóle nie rośnie i pizza wygląda jak na baaaardzo cienkim cieście), jeśli macie czas, zróbcie samemu :)
  • sos pomidorowy z przepisu nr 1
  • mięso mielone przygotowane jak w przepisie nr 1
  • przyprawy - miałam w domu przyprawę gyros, paprykę, oregano
  • kulka mozzarelli
  • pomidor
  • świeży szpinak
  • sos do pizzy - wedle gustu :)
Mięso podsmażyć na patelni, dodać przyprawy i odrobinę sosu pomidorowego. Spód do pizzy posmarować sosem pomidorowym, dodać mięso, mozzarellę i pokrojony w plastry pomidor. Wszystko zapiec przez 5-10 minut w 210 stopniach. Po wyjęciu z piekarnika wrzucić na wierzch szpinak. Podawać z ulubionym sosem.


To były moje 3 sposoby na wykorzystanie mięsa mielonego przez 3 dni tak, aby nie stracić do niego apetytu i nie jeść cały czas tego samego. Dodatkowe składniki nie są drogie, a obiady szybkie w przyrządzeniu.
Innym, bardzo dobrym sposobem jest np. usmażenie kotletów z całej porcji mięsa i po prostu zamrożenie nadmiarowej ilości. Jako, że muszę niedługo rozmrozić lodówkę, a opcja odpadała. Innym sposobem może być zapiekanka z cukinią, którą ostatnio przygotowywałam.

A jakie Wy macie pomysły na mięsko mielone? :)

czwartek, 15 września 2016

Udka z kurczaka z cynamonem i goździkami


Jeden z najsmaczniejszych i najprostszych pomysłów na udka z kurczaka :) Przepis znalazła w internecie moja mama, jeśli jest tu autorka przepisu, proszę napisać i od razu uzupełnię post!

Składniki:
  • udka z kurczaka
  • 6-7 goździków
  • 2 laski cynamonu
  • marchewka
  • cebula
  • całe opakowanie przecieru pomidorowego
  • sól, pieprz, czosnek świeży lub granulowany
  • olej do podsmażenia
Do garnka wkładamy pokrojoną cebulę, podsmażamy na oleju, dodajemy udka i smażymy. Wrzucamy goździki, cynamon, przyprawy, marchew pokrojoną w talarki. Całość zalewamy przecierem i podlewamy wodą. Gotujemy ok. 30-40 minut tak, aby mięso było ugotowane, a warzywa miękkie.

Kurczak najlepiej smakuje na drugi dzień, kiedy wszystkie składniki się ze sobą zmieszają :) 

poniedziałek, 12 września 2016

Koktajl z ekstraktem z jagód acai

Chciałam Wam się pochwalić moją przesyłką ze strony bioindygo.pl :) Jestem bardzo miło zaskoczona możliwością współpracy, chcę także pochwalić i podziękować za szybki kontakt i ekspresową wysyłkę.

Sklep ten wyróżnia się przede wszystkim bardzo dużym asortymentem, dokładnym opisem produktów, a co najważniejsze - przystępną ceną. Spośród wielu internetowych sklepów, do których zaglądam, wydaje mi się, że ten jest jednym z najtańszych. Dodatkowo bardzo często obecne są promocje, gdzie można naprawdę znaleźć perełki (np. 1kg nasion chia na za niecałe 10zł - kto by nie skorzystał!).

W ramach współpracy miałam możliwość wyboru produktów do spróbowania i przetestowania, dlatego nie mogłam doczekać się na przesyłkę. Oto moje faworyty:




Nad tym ostatnim chciałabym napisać więcej, bo jest to produkt, którego nigdy nie próbowałam, a wiele dobrego słyszałam. Myślę, że wielu z Was słyszało na przykład o tak zwanych smoothie bowls z wykorzystaniem mrożonych jagód acai. Bardzo lubię takie nowości i nowinki, szczególnie, że wzrosła moda na tzw. superfood. Nie są to rzeczy niezbędne w naszej diecie, ale w moim przypadku ciekawość bierze górę i korzystam z możliwości ich testowania.
Jagody acai charakteryzują się głównie dużą zawartością przeciwutleniaczy, spowalniające procesy starzenia się komórek. Zawierają także kwasy omega, witaminy z grupy B, błonnik i wiele minerałów. Dlatego też są one korzystnym suplementem przy problemach z układem sercowo-naczyniowym czy skórą. Dodatkowo mają wspomagać sprawność umysłu i hamować apetyt, co pomaga oczywiście przy odchudzaniu. Należy jednak pamiętać, że wszelkie formy tych jagód (owoce, sproszkowane ekstrakty, tabletki) są jedynie suplementami, a nie lekami i nie mogą być jedyną formą leczenia chorób.

Wrażenia
Po otwarciu opakowania widać wyraźnie fioletowy proszek, bezzapachowy, w smaku lekko kwaskowaty.
Wydaje mi się, że najlepszym sposobem wykorzystania takiego ekstraktu są koktajle, ale na pewno dodanie łyżeczki/łyżki do owsianki też będzie ciekawe :) Niezależnie od przepisu, proszek ten nada jemu piękny fioletowy kolor.


Do przyrządzenia mojego koktajlu wykorzystałam nektarynki, banana, odrobinę wody i oczywiście ekstrakt z acai. Efekt? Obłędny kolor i lekko jagodowy, kwaskowaty smak. Uwielbiam intensywne kolory koktajli, które cieszą oko i zachęcają do picia :)


Moja opinia 
Produkt nadaje przepiękny kolor wszystkim koktajlom, a delikatny smak podkreśla owoce koktajlu i ich nie przyćmiewa. Jest to bardzo przyjemna postać suplementu diety, której ilość kontrolujemy sami, nie musimy też np. na siłę codziennie połykać tabletek. Oczywiście trudno jest ocenić efekty jego działania po jednym czy dwóch spożyciach, ale taka dawka antyoksydantów i witamin, w połączeniu ze zbilansowaną dietą, przyniesie same korzyści.

A czy Wy próbowaliście jagód acai? Co myślicie o takich suplementach? Czy macie ochotę na inne recenzje/przepisy?

Jeśli macie ochotę, na hasło thestudentcookbook5 macie możliwość otrzymania 5%-go rabatu na zakupy w sklepie bioindygo.pl :)

Dziękuję jeszcze raz za wspaniałą przesyłkę!



piątek, 2 września 2016

Chodzę na siłownię! Czyli moje początki



Jest to dla mnie zupełna nowość i zabieram się za ten temat już od jakiegoś czasu. Jestem osobą, która preferuje ćwiczenia w domowym zaciszu, ewentualnie bieganie na zewnątrz. Nigdy nie miałam aż tak dużej potrzeby chodzenia na siłownię. Nie powiem, czasami mnie to kusiło, ale problemem były głównie finanse, mój introwertyzm i brak towarzystwa w tej przygodzie. Dlatego kiedy dostałam szansę chodzenia na siłownię w moim rodzinnym mieście, cieszyłam się i jednocześnie miałam wiele obaw. Ale przemogłam się i bardzo się z tego cieszę.

Siłownia, do której chodzę, jest dosyć mała, ale ma chyba wszystkie niezbędne sprzęty. Mówię chyba, bo z połowy nawet nie korzystałam ;) i może osoby bardziej w tym siedzące mają inne zdanie. Nie skłamię chyba, jeśli powiem, że karnet był naprawdę niedrogi - 60zł za 18 wejść, jak dla mnie w sam raz na okres wakacyjny.

Kto mnie namówił na tą przygodę? Moja mama :) Zmaga się z chorobą zwyrodnieniową stawów kolanowych i ortopeda zalecił jazdę na rowerze i basen. Jako, że rower i pływanie nie są jej najmocniejszą stroną, najwygodniej jest korzystać z roweru stacjonarnego. A że we dwie zawsze raźniej, łatwiej było się przemóc czy prosić kogoś o pomoc w sprawie ćwiczeń czy sprzętu.

Ćwiczenia: nie mam żadnego, ale to żadnego wcześniejszego doświadczenia z siłownią, dlatego przed pierwszą sesją przeszukałam chyba cały internet :) Swój trening zaczynam od bieżni, następnie rower stacjonarny - baaardzo fajnie rozgrzewa dodatkowo kolana. A później zaczynam zabawę z hantlami - trening ramion i nóg, wykonuję kilka ćwiczeń po 10 powtórzeń, 3-4 serie (chociaż ręce mam słabsze i zwykle wykonuję 2-3 serie, dopiero teraz widzę, jak słabsze mam lewe ramię). Później moja ulubiona część - brzuch - różnego rodzaju brzuszki na większość mięśni, do tego kilka ćwiczeń z piłką/hantlami, jeśli mam siłę - plank. Potem znowu bieżnia - lubię biegać, ostatnio mam opór z wyjściem na zewnątrz, dlatego na siłowni przebiegam ok. 5-6 km. Na koniec rozciąganie. Jeśli mam dobry dzień, wszystko idzie bardzo sprawnie i całość zajmuje ok. godziny. Miewam dni, kiedy wykonam mniej serii albo coś pominę. Zawsze jest jednak rozgrzewka i rozciąganie :)

Moja opinia: to, co piszę, bazuję tylko na półtora-miesięcznym chodzeniu. Ogólnie jestem bardzo zadowolona :) Może niektórzy skrytykują mnie, że używam tylko hantli, ale w domu nie mam takiego wyboru i mogę skorzystać z różnych wag. Korzystałam z kilku maszyn i również je włączam do treningu. Może gdybym miała jakiegoś doświadczonego towarzysza, odważyłabym się na inne maszyny czy sztangę, ale jak na początek korzystam z tego, czego potrafię :)
Odnośnie ludzi - na internecie często opisywane są różne typy ludzi na siłowni - i z tym się zgadzam, różnorodność jest ogromna, a czasami nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać :) Ale o tym napiszę w oddzielnym poście. Jestem jednak bardzo zadowolona z osób pracujących tam na stałe - są bardzo pomocni, zawsze wytłumaczą jak korzystać ze sprzętu, pokażą, co robisz źle. Wystarczy jedynie poprosić, czego na początku się bałam, żeby nie zrobić z siebie błazna. Ale jak mówi moja babcia - koniec języka za przewodnika ;) I dzięki temu przynajmniej nie zrobi się sobie krzywdy.
Jedyne, co bardzo mi przeszkadza, to fakt, w mojej lokalnej siłowni nie ma np. dozowników z płynem do dezynfekcji i niestety nie wszyscy przynoszą swoje ręczniki i sprzątają po sobie. Wiem, że dozowniki i ręczniki papierowe są często w tych lepszych miejscach, ale domowy ręcznik naprawdę nie kosztuje i powinniśmy się szanować i wytrzeć po sobie sprzęt, bo to naprawdę odrzuca.. Całe szczęście większość osób, z którymi się spotkałam na miejscu, zna te podstawowe zasady.

Czy będę korzystała nadal z siłowni? Chciałabym. Ale raczej moja przygoda zakończy się na razie we wrześniu, do końca wakacji. W moim mieście akademickim jest mnóstwo siłowni, ale karnety są bardzo drogie, nie mam możliwości na takie miesięczne wydatki. Inny 'problem' to czas. Obecnie dojście na siłownię, trening, ogarnięcie się i powrót zajmują mi ok. 2 godzin. Aktualnie będę na ostatnim roku studiów i muszę się porządnie przyłożyć, a takie 2 godziny to dla mnie cenny czas. Ćwicząc w domu, mogłabym w tym czasie poćwiczyć, wziąć prysznic i przygotować nawet obiad na następny dzień czy kolację :)

Cieszę się, że mam okazję korzystać z siłowni. Gdyby nie mama, pewnie nadal bym się nie odważyła. A dzięki temu i jej, i mi poprawiła się nieco kondycja. Do tego czasami wyskakuję na basen, przez co dodatkowo czuję się o wiele lepiej. W czasie roku akademickiego raczej będę ćwiczyła w domowym zaciszu, ale na pewno niedługo dokupię sobie kolejny karnet (jest on ważny cały rok), aby korzystać w czasie powrotów do domu.
Na siłownię chodzę dopiero od półtora miesiąca, ale teraz naprawdę rozumiem osoby, które są tam bywalcami - można się nieźle napocić, a endorfiny aż buzują :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...