czwartek, 13 lipca 2017

Co zabrać ze sobą na długą podróż? Propozycje przekąsek

Pojutrze wyjeżdżam do ciepłych krajów (w końcu! już mam dość ciągłego deszczu), a to oznacza długą podróż i możliwość cheat meal'a ;) Mam okazję zjeść coś innego, niezdrowszego. 
Moja podróż będzie trwała bardzo długo i niestety jest to wyprawa autokarowa, co oznacza, że odpadają sałatki, dużo świeżych warzyw czy jogurty. Ale coś za coś - chwilę się pomęczymy, a wspomnienia zostają na lata.

Wrzucam Wam zdjęcia kilku przekąsek, które ze sobą zabieram. Oprócz tego na pewno przygotuję sobie kilak kanapek, jabłka/twarde brzoskwinie czy kilka marchewek - coś, co przetrwa tyle godzin bez lodówki i nadal będzie zachęcało do zjedzenia. Muszę dokupić jeszcze cienkie wafle kukurydziane i duużo wody. Zaplanowane są dwa dłuższe postoje z możliwością zjedzenia czegoś ciepłego.



Jeśli macie ochotę, zapraszam do przejrzenia innych moich postów o przekąskach w podróże: między innymi tutajtu oraz tu.

A co Wy dobrego bierzecie do jedzenia na takie wyprawy? Czy macie jakieś propozycje na 30-godzinną wyprawę autokarem bez lodówki? :)

wtorek, 4 lipca 2017

Szybki makaron z wędzonym łososiem


W ostatnim tygodniu sesji bardzo brakowało mi pomysłów na obiady, a tym bardziej na gotowanie. Znacie mnie i wiecie, że nawet przy większej ilości wolnego czasu preferuję szybkie przepisy. To, co przyrządziłam ostatnio, jest, jak zwykle, banalnie proste i ekspresowe.

Składniki na 2 porcje:
- makaron ( u mnie ok. 80 - 100 g na osobę)
- 4 duże garście świeżego szpinaku (można mrożony, ale wcześniej lepiej go rozmrozić),
- pół opakowania serka śmietankowego na kanapki (możecie przetestować także z innymi smakami),
- łosoś wędzony - u mnie ok. 100g (ale nie żałujcie, im więcej, tym smaczniej),
- kawałek blue cheese (można pominąć, ale polecam, dodaje ciekawszego smaku),
- 0,5 dużej cebuli lub 1 mała,
- 1 ząbek czosnku,
- 2 łyżki masła,
- pieprz, ew. sól do smaku.

Makaron ugotować według waszych preferencji (al dente/miękki). Odcedzić, wrzucić z powrotem do garnka i dodać serek śmietankowy (oraz blue cheese, jeśli używacie) i umyty szpinak, wszystko dokładnie wymieszać (aż szpinak będzie miękki, a serki się rozpuszczą, zajmuje to ok. 2 minut).
Na patelni rozpuścić masło i podsmażyć posiekany drobno czosnek i cebulę. Dodać porwany na kawałki łosoś i chwilę smażyć. Następnie całą zawartość patelni przełożyć do garnka z makaronem i szpinakiem, dokładnie wymieszać. Polecam dodać odrobinę czarnego pieprzu i jeśli potrzebujecie, soli (chociaż u mnie łosoś był na tyle słony, że nie wymagał jej dodania). Wszystko wyłożyć na talerz i szybko zjeść. :)

Co myślicie o takim pomyśle? W jaki sposób najczęściej jecie wędzonego łososia? 

P.S. Ukończyłam studia!!! :)

sobota, 24 czerwca 2017

Soki Świata - 100% sok z owocu granatu

Niedawno wspominałam Wam o mojej współpracy z firmą Soki Świata, w ramach której otrzymałam do przetestowania sok z żurawiny i granatu. O pierwszym pisałam tutaj, czas na recenzję kolejnego produktu.


Tak jak przy pierwszym soku, nie mogę mieć zastrzeżeń do soku z granatu - ma w sobie 100% soku z tego owocu. W wartościach odżywczych widać właściwie jedynie węglowodany, pochodzące tylko i wyłącznie z głównego składnika, a nie dodatków. Ogromny plus!

Otwierając butelkę, o dziwo nie poczułam żadnego zapachu. Po przelaniu do szklanki, sok miał piękną różową barwę, pozostawia lekki osad. W smaku natomiast jest mocno cierpki z nutą kwasowości na końcu. :) Nie czuć naturalnej słodyczy, tak jak przy soku z żurawiny, ale to przecież logiczne - kto próbował owoców granatu, ten wie, że mają one charakterystyczny smak.

Producent zaleca przechowywanie zamkniętego produktu w temperaturze pokojowej, jednak po otwarciu należy spożyć sok w ciągu 10 dni i przenieść do lodówki. 

A teraz kilka słów o właściwościach granatu. Owoc jest dobrym źródłem witamin A, B, C oraz błonnika. Jest on też znany z zawartości bardzo dużej ilości antyoksydantów, które są dobrymi wspomagaczami w miażdżycy i chorobie niedokrwiennej serca. Przeciwutleniacze są też ważne w spowalnianiu procesów starzenia się skóry i likwidacji zmian trądzikowych. Wyczytałam także, że regularne spożywanie tego owocu może wspomagać w zwalczaniu infekcji górnych dróg oddechowych. Czy tak jest naprawdę? Na pewno sam owoc wszystkiego nie zniszczy, ale regularna dieta, bogata w takie składniki, na pewno w tym pomoże.



Tak jak poprzednim razem, teraz także chciałam ten sok wykorzystać. Jako, że jest on bardziej cierpki w smaku, trochę trudno jest go pić bez dodatków, dlatego na pewno warto dodać go do różnych koktajli, budyniu czy galaretki. Oczywiście można wszystko dosłodzić, jednak nie jestem zwolenniczką tej czynności i wolę wykorzystywać naturalne cukry z owoców.

Idąc znowu w kierunku letnich deserów, chciałam zaproponować Wam lody na patyku, które można zrobić w ciągu kilku minut. Jest to świetna opcja dla dzieci, gdzie można przemycić duże ilości zdrowych składników. Moje propozycje to lody dwuwarstwowe: jedne z warstwą bananową i brzoskwiniowo - granatową, drugie także z warstwą bananową i truskawkowo - granatową. :) 

A jeśli mało Wam inspiracji, na stronie producenta jest sporo pomysłów na wykorzystanie ich soków!

Czy jesteście fanami granatu i tego typu soków? Do czego je wykorzystujecie? Czekam na przepisy!



niedziela, 18 czerwca 2017

Delikatna matcha latte



Ostatnia w życiu sesja zbliża się powoli do końca, dlatego przychodzę do Was z moim odkryciem - matcha latte. Wiem, że nie jest to żadna nowość, ale muszę o niej wspomnieć, bo jest pyszna!

O właściwościach zielonej herbaty wie już chyba każdy, dlatego nie będę o tym pisać. Skupię się bardziej na smaku, ponieważ może to niektórych ciekawić. A oryginalna, dobra matcha nie należy do najtańszych herbat i jeśli ktoś nie polubi tego smaku, może żałować wydanych pieniędzy.
Matcha według mnie jest w smaku i zapachu.. gloniasta. Tak, dobrze przeczytaliście. :) Ma w sobie też odrobinę goryczki, która dodatkowo podkreśla ten morski posmak. Jeśli więc lubicie bardziej smakowe herbaty, intensywniejsze w zapachu np. owoców, jaśminu, itp., możecie być trochę zawiedzeni.

Kto więc powinien spróbować i polubić matcha? Według mnie każdy, kto lubi mocną, liściastą zieloną herbatę i zioła (np. czystek, on też przy większej ilości ma goryczkę). Myślę, że osoby, które uwielbiają algi morskie w sushi czy jako przekąskę, również nie miałyby z nią problemu. 
Oczywiście nie chcę Wam odradzać zakupu matcha - jak dla mnie każda ciekawska osoba powinna kiedyś w życiu próbować nowych smaków. Ale herbata ta jest bardzo specyficzna w smaku i musicie o tym pamiętać. Dlatego jeśli macie okazji, spróbujcie jej w jakiejś kawiarni/restauracji i dopiero kupcie zapas do domu.

A teraz moja szybka propozycja na domową matcha latte - potrzebujecie szklanki, łyżeczki, garnka, blendera, wody, matcha (ok. 1 łyżeczki) i mleka (ok. pół szklanki), ewentualnie cukier/miód, jeśli słodzicie.

Wodę gotujemy w czajniku. Do garnka przelewamy odmierzoną ilość mleka i podgrzewamy. Do szklanki wsypujemy herbatę, zalewamy do połowy szklanki gorącą wodą i intensywnie mieszamy (uwaga - nie mam specjalnej miotełki do mieszania matcha, dlatego korzystałam ze standardowych metod, mieszałam w przód i tył. Niestety, jak widać na zdjęciu, taka metoda zostawia sporo nierozpuszczonej herbaty i spory osad.). Jeśli słodzicie, możecie zrobić to właśnie przy mieszaniu.
Podgrzane mleko przelewamy do blendera (użyłam ręcznego) i miksujemy przez ok. minutę, w ten sposób go spienimy. Całe mleko przelewamy do szklanki z matcha, na wierzchu na pewno utworzy się pianka. Smacznego! :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...